Trening na maszynach. Wady - Trener Mateusz Grabowski
1109
post-template-default,single,single-post,postid-1109,single-format-standard,woocommerce-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive
 

Trening na maszynach. Wady

Trening na maszynach. Wady

Trening na maszynach. Wady

Często można usłyszeć od trenujących na siłowni i mniej doświadczonych Trenerów, że jeśli dopiero zaczynamy naszą przygodę ze sportem i treningami na siłowni, to lepiej zacząć od maszyn. Wolne ciężary i ćwiczenia z własną masą lepiej zostawić na czas gdy będziemy już bardziej zaawansowani. Niestety jest dokładnie odwrotnie !!! Trening na maszynach, choć prosty, ma niestety wiele wad, o których napiszę więcej w tym artykule.

Trening na maszynach wydaje się dość kuszący. Ćwiczenia są proste technicznie, łatwo zmieniać ciężary i mamy poczucie że jest bezpieczniej. Rzeczywiście, ćwiczenia z wolnymi ciężarami wykonywane niepoprawnie mogą stanowić większe zagrożenie, jednak mimo to trening na maszynach zdecydowanie ma więcej wad niż zalet. Oto jakie są minusy takich ćwiczeń :

1. Nienaturalny tor ruchu

Ruch w stawach nie przebiega, wbrew pozorom po prostym łuku. Gdy podnosimy ciężar będzie on specyficzny dla każdego z nas. Przez wymuszenie drogi na maszynach nasze stawy nie pracują zgodnie z ich anatomią. Nie dość, że spada efektywność ćwiczeń to jeszcze może dojść do drobnych urazów w stawach. Nie będzie to raczej nic bardzo poważnego ale lepiej tego uniknąć.

 

2. Brak zaangażowania mięsni stabilizacyjnych

Jako, że na maszynach podnosimy ciężar przy ustabilizowanej sylwetce (nie zajmujmy się tu tzw. Januszami siłowni 😉 ), nasze mięśnie stabilizujące (mięśnie głębokie pozwalające kontrolować pozycję ciała) nie są mocno angażowane. Przez takie ułatwienie niestety nie wzmacniamy tych grup mięśniowych i nie możemy skorzystać z ich efektywnego działania na co dzień. Przez takie zaniedbanie możemy nabawić się bardziej lub mniej poważnej kontuzji w życiu codziennym, na przykład gdy podnosimy i przenosimy coś ciężkiego albo podczas rekreacyjnej aktywności jak na przykład jazda na nartach.

Będzie to także problem gdy zwiększymy siłę na maszynach i chcemy przejść na wolne ciężary. Zaczniemy wtedy od razu od dużych obciążeń, na które się nie przygotowały nasze mięśnie stabilizujące. To niestety łatwa droga do kontuzji.

 

3. Trening na maszynach, a czucie mięśniowe

Może się wydawać, że w izolowanych ćwiczeniach na maszynach łatwiej wczuć się w pracę mięśnia. Niestety przez nienaturalne ruchy nasz układ nerwowy dużo gorzej współpracuje z mięśniowym i aktywacja poszczególnych grup będzie mniej efektywna. Większość zaawansowanych nie ma problemu z czuciem pracy mięśni i to właśnie dla nich są one przeznaczone.

 

4. Ćwiczenia izolowane zamiast wielostawowych

Jak często wspominam ćwiczenia wielostawowe mają ogromną przewagę nad izolowanymi. Mocniej angażują mięśnie, powodują wyrzut hormonów anabolicznych i umożliwiają spalanie większych ilości kalorii i mocniejsze nakręcenie metabolizmu. Dodatkowo, co jest bardziej funkcjonalne, wiele grup mięśniowych pracuje synchronicznie, tak jak podczas codziennych czynności.

Na maszynach większość ćwiczeń izoluje poszczególne grupy mięśniowe co uniemożliwi nam korzystanie z benefitów wspomnianych wyżej.

 

5. Nie dopasowanie do nas

Projektanci maszyn zazwyczaj tworzą je dla przeciętnego użytkownika. Jako, że zdecydowanie różnimy się od siebie układy proponowane na danej maszynie mogą po prostu zdecydowanie nam nie odpowiadać. Podnoszenie i opuszczanie siedzenia niestety nie załatwi sprawy.

 

6. Ograniczone możliwości progresji

To oczywiście zależy od typu maszyny ale wielu mężczyzn i niektóre kobiety (przynajmniej na maszynach na dolne partie ciała) dojdzie w końcu do momentu gdy nie da się już dorzucić kolejnego obciążnika. W takiej sytuacji zostają sztangi. Tam możemy założyć więcej niż ktokolwiek jest w stanie podnieść 😉

Są też oczywiście plusy jak łatwość zastosowania niektórych metod treningowych jak na przykład dropsety (ciężar obniżany kilka razy podczas serii), czy podniesienie stresu metabolicznego w izolowanych mięśniach.

Podsumowując, maszyny na pewno nie powinny być traktowane jako podstawa treningu ale dodatek do niego. Nie są one dla początkujących tylko dla zaawansowanych i mogą być wykorzystane jako ostatnie izolowane ćwiczenie na daną grupę mięśniową.

Nie należy mylić maszyn z wyciągami. Na tych drugich nie mamy narzuconego toru ruchu i choć więcej korzyści dadzą wolne ciężary i ćwiczenia kalisteniczne (z własnym ciężarem) to nie warto z nich rezygnować.

 

I na koniec coś z mojej praktyki. Od wielu lat mojej pracy jako Trener na dyżurach, a teraz wyłącznie Freelancer obserwowałem wiele osób trenujących tylko na maszynach i nie rezygnujące z tego mimo namów. Niektórych miałem okazję obserwować przez kilka lat i żadna z tych osób nie zrobiła wyraźnego postępu. Oczywiście jesteśmy różni i nie chcę nikomu nic narzucać. Niech każdy sam dobiera najlepszy dla niego trening, a ja chętnie służę radą.

A jeśli dopiero zaczynacie to zamiast trenować na maszynach przeczytajcie ten artykuł

No Comments

Post A Comment

1 + 5 =