‘Jak ambitnie’ rozpoczynać trenowanie - Trener Mateusz Grabowski
1575
post-template-default,single,single-post,postid-1575,single-format-standard,woocommerce-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive
 

‘Jak ambitnie’ rozpoczynać trenowanie

‘Jak ambitnie’ rozpoczynać trenowanie

‘Jak ambitnie’ rozpoczynać trenowanie

Ten tytuł jest trochę przewrotny i nie do końca poprawny gramatycznie (stąd nawias) ale nie bez przyczyny. Gdy większość z nas zaczyna trenowanie i mocno się nakręci na osiąganie efektów, chcemy zrobić jak najwięcej i jak najtrudniejszych rzeczy by mieć postępy jak najszybciej i zajść jak najdalej. Spore ilość słów ‘jak’ w jednym zdaniu ale to w dużym stopniu opisuje rzeczywistość. Chcemy dać z siebie maksimum i osiągnąć bardzo wiele w możliwie krótkim czasie. Czy jednak takie podejście jest właściwe ? Czy ambitne trenowanie, a w zasadzie zbyt ambitne trenowanie jest dobre na samym początku naszej przygody ze sportem – gdy organizm musi sobie radzić z wieloma nowymi bodźcami ? Więcej o tym w dzisiejszym artykule.

 

Trudne początki

 

Większość początkujących nie ma odpowiedniej wiedzy, która sprawi że będą wiedzieć dokładnie co mają robić. W takiej sytuacji zaczynają od znalezienia gotowych rozwiązań, które z założenia mają dać im maksymalne efekty w jak najkrótszym czasie. Osoby, które są gotowe włożyć dużo ciężkiej pracy i poświęcić kilka godzin tygodniowo na trenowanie to zazwyczaj ludzie ambitni, zawieszający sobie porzeczkę wysoko. Jest to oczywiście cenne ale niestety, paradoksalnie takie podejście może zaszkodzić.

 

Jak to często wygląda

 

Wielu z nas znajdzie gotowe plany treningowe, przeznaczone dla osób które już mają spory staż treningowy. Nasz organizm może po prostu nie być gotowy na taki poziom wysiłku fizycznego i nawet jeśli unikniemy przetrenowania albo kontuzji, to ograniczymy przyszłe możliwości progresu.

 

To trochę jak z tym strzelaniem to komara z armaty. Po co stosować mocne środki jeśli te podstawowe działają ? Jest pewne maksymalne tempo progresji i na początku wcale nie trzeba wiele by je osiągnąć. Dodatkowo potrzebujemy też czasu na naukę techniki podstawowych ćwiczeń i przygotowanie układu nerwowego, mięśni, ścięgien i innych struktur na wysiłek, który jak dotąd (przynajmniej na tym poziomie) mógł być dla naszego ciała obcy. Dodatkowo w treningu stale musimy podnosić poprzeczkę by mieć efekty. Jeśli mamy postępy przy mniejszym wysiłku to z czasem możemy zwiększać intensywność albo objętość zmuszając organizm do adaptacji i podnoszenia swojego poziomu. Gdy zaczniemy od mocnego treningu i dużej łącznej objętości, to o ile organizm wytrzyma, też będziemy robić postępy. Może się zdarzyć, że będą one nawet nieco szybsze, jeśli nie doszacowaliśmy obecnych możliwości i do tej pory trenowaliśmy nieco za lekko.

Cały problem w tym, że po czasie już się do tego zaadaptujemy i musimy podnosić poprzeczkę jeszcze wyżej. W pierwszym roku trenowania to raczej nie problem ale z czasem będzie coraz ciężej, a progres jest niezbędny by poprawiać nasze możliwości i wygląd. Gdy rozpoczynamy zbyt mocno, szybciej przyjdzie tak zwane wypalenie. Trudno nam już podnieść poziom, a organizm coraz mniej reaguje na to co jest. Brak postępów zniechęca do dalszego trenowania itd. Jeśli spokojnie przejdziemy wszystkie etapy i podniesiemy poprzeczkę stopniowo to zdecydowanie dłużej będziemy się cieszyć z ciągłych efektów co wpłynie na nas korzystnie nie tylko fizycznie ale i psychicznie, a tej strefy nie można lekceważyć.

 

Czego nie robić

 

Poważnym błędem jest kopiowanie treningów dużo bardziej zaawansowanych kolegów albo swoich idoli. Ci ludzie są po prostu na zupełnie innym etapie i potrzebują mocniejszych bodźców treningowych. Gdy zaczynali swoją przygodę, najprawdopodobniej robili zupełnie co innego, a my powinniśmy odnosić się właśnie do tamtego etapu ich ‘kariery’, o ile w ogóle warto kopiować cokolwiek. Każdy jest inny i co innego może być dla niego skuteczne. Warto mieć jakiś punkt odniesienia ale modyfikować treningi pod siebie.

 

Największym błędem, jeśli chcemy mieć dużą masę mięśniową, będzie kopiowanie kulturystów. Od pewnego poziomu po prostu nie obejdzie się bez środków dopingujących, które całkowicie zmieniają funkcjonowanie naszego organizmu. Nie zamierzam tutaj nikogo krytykować ani tym bardziej umoralniać. Każdy sam decyduje czy chce ryzykować własne zdrowie. Problem w tym, że jeśli ktoś trenując bez dopingu, kopiuje kogoś kto doping stosuje, po prostu nie może osiągnąć takich efektów. Co więcej organizm osoby ‘naturalnej’ będzie reagował na trening w zupełnie inny sposób. Niektóre, a właściwie większość rozwiązań, nie będzie dla nas skutecznych. Możemy w ten sposób marnować czas i co gorsza zdrowie. Osoby na dopingu mogą trenować tak dużo i ciężko, że ‘na sucho’ próbując zbliżyć się do tego poziomu po prostu się przetrenujemy i zablokujemy jakąkolwiek możliwość postępu.

 

Jak warto postępować

 

Ambicja to piękna cecha i mam ogromny szacunek dla ambitnych Ludzi. Jednak w treningu dużo więcej osiągniemy zachowując spokój i przechodząc kolejno wszystkie etapy nie umieszczając poprzeczki zbyt wysoko na samym starcie. Nawet jeśli damy radę ją przeskoczyć to długofalowo szybciej uodpornimy nasze ciało na mocne bodźce treningowe i nie będziemy mogli dojść tak daleko jak dalibyśmy radę idąc na samym początku trochę wolniej i przyspieszając systematycznie z czasem.

Gdy chcemy zrobić coś za szybko zawsze powtarzajmy sobie, ze najważniejszy jest efekt długofalowy, a o wiele większą szansę będziemy mieli osiągnąć to co sobie wymarzyliśmy jeśli na początek nie będziemy cisnąć na maksa tylko spokojnie przechodzić wszystkie etapy.

 

W żadnym razie nie zachęcam do odpuszczania sobie i robienia bardzo lekkich treningów. Aby zachodziła adaptacja organizm musi odczuć pewien dyskomfort ale przysłowiowe zajeżdżanie się na każdym treningu musi długofalowo zrobić więcej złego niż dobrego. Tak więc trenujmy ambitnie ale z głową, mając zawsze na uwadze cel długofalowy.

 

Mam nadzieję, że chociaż kilka osób sugerując się moimi słowami podejdzie trochę spokojniej do pierwszych treningów, dzięki czemu długofalowo uzyskają znacznie lepsze efekty. Dobrze wiem jak czasem trudno się powstrzymać przed ‘daniem z siebie 100 %’ ale pamiętajmy że trening to nie zawody i tu liczy się ciągły progres, a nie wynik w danym momencie.

 

A jak jest z Wami ? Potraficie się powstrzymać, czy macie z tym problem ? Patrzycie na treningi w dłuższej perspektywie czasu, czy ciśniecie zawsze na maksa ? Jestem ciekaw, czy umiecie trochę zwolnić tempo, czy tak jak ja macie z tym problem. Napiszcie proszę w komentarzu.

A żeby nie przesadzać w drugą stronę zachęcam do przeczytania tego artykułu

 

Miłego dnia !

No Comments

Post A Comment

26 + = 35