Czy maszyny są dla początkujących ? - Trener Mateusz Grabowski
1183
post-template-default,single,single-post,postid-1183,single-format-standard,woocommerce-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive
 

Czy maszyny są dla początkujących ?

Czy maszyny są dla początkujących ?

Wydawać by się mogło, że tak. Maszyny są łatwe technicznie. Praktycznie trudno zrobić jakikolwiek poważniejszy błąd, bo te sprzęty prowadzą nas po ustalonym torze ruchu. Zazwyczaj nawet nie trzeba nikogo pytać o radę jak na tym ćwiczyć. Wystarczy spojrzeć na instrukcję obrazkową zazwyczaj zamieszczaną na boku takiej maszyny. Dodatkowo jest bezpiecznie. Na pewno nie stracimy równowagi ani nie zostaniemy ze sztangą na klatce. Dodatkowo pracujemy nad konkretnym mięśniem i dzięki instrukcji wiemy dobrze nad którym.

Jak więc widać, początkujący powinni trenować na maszynach, tak ? Prawda jest taka, że zdecydowanie nie ! Większość osób ciągle rozpoczyna od nich swoją przygodę ze sportem. Niestety wciąż wielu niedoświadczonych Trenerów powtarza nowym trenującym by rozpoczęli od maszyn. Jest to poważny błąd, którego skutkiem jest praktycznie brak większych postępów i pośrednio, w niektórych sytuacjach, ale na szczęście nie często – urazy albo kontuzje. W tym artykule wyjaśnię dlaczego tak jest.

 

Czucie naszych mięśni

 

Na początek zwróćmy uwagę na jedną rzecz. Nawet jeśli jesteśmy już zawansowani, często po zrobionej serii na maszynie nie czujemy pracujących mięśni. U początkujących będzie to jeszcze trudniejsze. Każdy po prostu potrzebuje czasu by nauczyć się wyczuwać pracę mięśni. Jeden więcej, drugi mniej ale na maszynach taka nauka jest praktycznie nie realna. Jak wiadomo (albo nie – zależy od obecnego poziomu naszej wiedzy 😉 ) czucie mięśniowe jest jednym z bardzo istotnych elementów, gdy naszym głównym celem jest poprawa sylwetki. Tak więc paradoksalnie, maszyny mogą się nieźle sprawdzić ale u zaawansowanych, którzy już dobrze potrafią się skoncentrować na pracy konkretnych grup mięśniowych.

Dlaczego tak jest ? Po prostu maszyny nie są dostosowane do naszej anatomii. Konstruuje je się tak by pasowały ‘przeciętnemu przedstawicielowi populacji’, a jak wiadomo trudno raczej się wstrzelić w to co uśrednione. Może być tak, że na jakiejś maszynie będziecie dobrze czuć pracujące mięśnie. Mogło się po prosto zdarzyć, że jej konstrukcja akurat bardzo Wam odpowiada. Będzie to tylko jedna maszyna z wielu, a i tak trafimy na inne ograniczenia, o których napisze dalej.

 

Czy warto izolować mięśnie?

 

Kolejna kwestia to izolowanie mięśni. Ćwiczenia izolowane oczywiście sprawdzą się dobrze w treningu kształtującym sylwetkę ale, ponownie, tylko u zaawansowanych. Początkujący dużo więcej korzyści będą mieć z wykonywania ćwiczeń wielostawowych. Lepiej za stymulują układ nerwowy, czego efektem będzie nauka synchronicznej pracy wielu grup mięśniowych i szybka poprawa siły. Dodatkowo gdy pracuje wiele mięśni jednocześnie, wydatkujemy większe ilości kalorii i mocniej nakręcamy metabolizm.

Co ciekawe, zwiększając siłę w ćwiczeniach izolowanych trudno nam przenieść to na postępy w ćwiczeniach wielostawowych. Gdy wzmocnimy pojedynczą grupę mięśniową nie wpłynie to znacząco na poprawę wyniku w ćwiczeniach złożonych, bo tutaj liczy się właśnie synchroniczna praca kilku grup. Dodatkowo, co logiczne, ciężary w ćwiczeniach wielostawowych – zdecydowanie nie na maszynach – pozwolą nam podnosić więcej i co za tym idzie zastosować silniejsze bodźce zmuszające organizm do ciągłej progresji.

 

A co z mięśniami stabilizującymi?

 

No i jeszcze jedna niezwykle istotna kwestia. Ćwicząc na maszynach możemy czuć się komfortowo ponieważ nie będą tutaj występować jakiekolwiek problemy z równowagą. Zazwyczaj po prostu siadamy sobie wygodnie i robimy ćwiczenie. Niestety w takiej sytuacji nie wzmacniamy mięśni stabilizacyjnych, czyli tych które między innymi pozwalają nam na ustabilizowanie sylwetki i ochronę stawów w różnych sytuacjach. Te właśnie mięśnie pozwalają nam lepiej funkcjonować na co dzień i uniknąć drobnych urazów. Co więcej przechodząc z maszyny na wolne ciężary nie mamy wzmocnionych stabilizatorów, a ciężar będzie nieco większy niż gdybyśmy rozpoczynali od razu od ćwiczeń z ciężarami. To może w skrajnych sytuacjach nawet prowadzić do kontuzji. ‘Na szczęście’ jest to mało prawdopodobne, bo jak wspomniałem, maszyny nie przyczynią się do znacznej poprawy osiągnieć w ćwiczeniach wielostawowych z wolnymi ciężarami.

 

Czy na pewno bezpiecznie?

 

A jak to jest z bezpieczeństwem ćwiczeń na maszynach ? O kontuzji na nich nie słyszałem, więc może to być pewien atut ale jest jeszcze jedna kwestia. Jako, że maszyny nie są dostosowane do nas i wymuszają tor ruchu, nasze stawy nie pracują po optymalnych dla nich torach. Może to po dłuższym czasie doprowadzić do mikro urazów i lekkich bólów w stawach. Nie jest to może bardzo poważny problem ale po co się na coś takiego narażać ?

Nie demonizowałbym także ‘niebezpieczeństwa’ treningu z wolnymi ciężarami. Gdy robimy wszystko dobrze technicznie, praktycznie nie ma zagrożenia, nawet przy bardzo dużych obciążeniach. W porównaniu z innymi sportami, kontuzje podczas treningu na siłowni zdarzają się bardzo rzadko. Większość z nich jest efektem nieuwagi trenujących, co łatwo można wyeliminować. Na pewno argument o bezpieczeństwie nie jest wystarczający by przerzucić się tylko na trening na maszynach.

 

Podsumowanie

 

Tak więc, rozważając wszystkie ‘za’ i ‘przeciw’, zdecydowanie odradzam trening na maszynach, a zwłaszcza początkującym ! O wiele więcej osiągniemy robiąc ćwiczenia wielostawowe z wolnymi ciężarami albo z własną masą, a ryzyko kontuzji wcale nie będzie duże. Oczywiście będzie to od nas wymagało więcej wysiłku i czasu na zdobycie odpowiedniej wiedzy i umiejętności ale jeśli mamy trenować to tak by były efekty. Ograniczając się do maszyn najprawdopodobniej po prostu zmarnujemy czas, a chyba nie o to nam chodzi.

Jeśli jesteśmy już bardziej doświadczeni i umiemy wyczuwać pracę naszych mięśni, można dodać do planu treningowego kilka maszyn. I jeszcze jedno. Niektóre maszyny nie są takie złe, nawet dla totalnych amatorów. Na przykład większość maszyn do rozpiętek nie narzuca nam tak bardzo toru ruchu, a są bezpieczniejsze dla stawów ramiennych niż rozpiętki ze sztangielkami. Na niektóre mięśnie czasem (zwłaszcza przy ograniczeniach zdrowotnych) trudno znaleźć dobrą alternatywę od ćwiczenia na maszynach. Przykładem może być uginanie nóg leżąc na mięśnie kulszowo – goleniowe, których nazwę często upraszcza się do dwugłowych uda.

 

A jakie jest wasze zdanie ? Zaczynaliście trenowanie od wolnych ciężarów czy od maszyn ? A może polecacie jakieś konkretne maszyny, które sprawdziłyby się całkiem nieźle nie ustępując zdecydowanie wolnym ciężarom ? Piszcie proszę w komentarzach.

 

A jeśli potrzebujecie dodatkowej pomocy piszcie śmiało widomości tutaj :

https://www.facebook.com/trener.personalny.mateusz.grabowski/

Miłego dnia !

No Comments

Post A Comment

− 7 = 2