Dlaczego nie lubię pajacyków - Mateusz Grabowski
1170
post-template-default,single,single-post,postid-1170,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive
 

Dlaczego nie lubię pajacyków

Dlaczego nie lubię pajacyków

Każdy kto ze mną trenuje, albo mnie dobrze zna, wie że często śmieję się z bardzo popularnego ćwiczenia nazywanego pajacykami. Tak naprawdę pajacyki są tylko przykładem jednego z grupy ćwiczeń, które ja osobiście uważam za niepotrzebne i idiotyczne. Przedstawię dalej mój punkt widzenia, czyli dlaczego warto poświęcić nasz cenny czas tylko na te ćwiczenia, które mogą dać zauważalne efekty.

 

Tak więc co nam dają pajacyki ? W minimalnym stopniu poprawiamy naszą koordynacje. Oczywiście możemy ją poprawić, tylko że cały potencjał tego ćwiczenia możemy w tej kwestii wyczerpać robiąc pajacyki około 30 sekund przed lustrem. Nie przesadzam ! Możliwości tego ćwiczenia naprawdę dla większości z nas kończy się tak szybko. To nie akrobatyka sportowa, żeby nie dało się go szybko opanować, a gdy nasz układ nerwowy już coś dobrze ogarnia to wykonując to dalej nie zmusimy już go do dalszego poprawiania naszej koordynacji.

Pajacyki mogą lekko podnieść nasze tętno. Tak, to prawda. Wykonamy tutaj aktywność fizyczną minimalnie cięższą niż szybki spacer po ulicy, więc nasze tętno może podskoczyć na przykład z 90 na 120. Może to być dobre podczas rozgrzewki i to właśnie tutaj, moim zdaniem, jest jedyne miejsce gdzie można pajacyki wcisnąć. Czasem na siłowni jest tak dużo osób, że nie ma wolnych bieżni ani rowerków. W takiej sytuacji faktycznie pajace mogą się przydać i to chyba jedyna okazja w której mogę je polecić. Jeśli jednak mamy wolną bieżnię to lepiej robić rozgrzewkę jednak na niej.

Pajacyki poprawiają skoczność ? No nie bardzo. Sto razy lepsze będzie naskakiwanie na skrzynię albo specjalną platformę. Tu przynajmniej oderwiemy się bardziej od ziemi i zmusimy nasze mięśnie do wysiłku.

 

Niektórzy robią pajacyki jako tabatę, czyli 20 sekund pajacyków na 10 sekund przerwy i tak osiem razy. Czy ma to sens ? Pomijając osoby ’bardzo niezaawansowane’, z dużą nadwagą albo naprawdę fatalną kondycją, w ten sposób znacząco tętna nie podniesiemy. Bardzo intensywny wysiłek, podczas którego nasze tętno przekracza nawet 90% HRmax jest podstawą w tabacie i interwałach. Chyba nie musze dodawać, że pajacykami takich warunków nie stworzymy. Nasz metabolizm nie zostanie podkręcony, a co za tym idzie nie będziemy wydatkować większych ilości kalorii po treningu i nie zredukujemy znaczących ilości tkanki tłuszczowej.

Czy zdarza się, że ktoś robi pajacyki w formie interwału ? W założeniu, że wykonujemy minutę ciężkiego wysiłku beztlenowego na minutę lekkiego tlenowego i całość powtarzamy 10 – 15 razy, pajacyki można by robić jako ten wysiłek lżejszy. Tętno powinno nam przy nich spadać na 60 – 65 % HRmax i warunki interwałów zostaną spełnione. Czy jednak warto sobie tym zawracać głowę? Nie wiem. Jeszcze nie widziałem nikogo kto by tak robił. Ja tam wolę iść pobiegać 😉

Podsumowując tą część – w zdecydowanej większości przypadków nie liczmy, że zmusimy nasz organizm do intensywnego wysiłku robiąc pajacyki albo inne podobne ćwiczenia.

 

Czy pajacyki mogą nam jakoś zaszkodzić ? Gdy ktoś ma bardzo dużą nadwagę albo problemy ze stawami, teoretycznie może je przeciążyć i nabawić się kontuzji. W praktyce jest to bardzo mało prawdopodobne. Jeszcze nie słyszałem by ktoś w jakikolwiek sposób ucierpiał przez robienie pajacyków. Takie bezpieczne ćwiczenie może być dla niektórych kuszące gdy bardzo boją się kontuzji i urazów. Czy jednak warto robić coś tylko dla tego, że nie jest szkodliwe ? Moim zdaniem to bez sensu. To już lepiej chodzić na długie spacery albo jeździć do pracy na rowerze. Tak będzie zdrowiej i ciekawiej.

 

Jakie inne ćwiczenia zaliczyłbym do grupy z pajacykami ? Ogólnie wszystkie w których wykonujemy dziwne ruchy, a nasz organizm nie jest zmuszany do większego wysiłku, czyli te które w dłuższej perspektywie nie dadzą żadnych zauważalnych efektów.

Jedno ćwiczenie tutaj szczególnie wyróżnię – krok boksera ! Nie wiem, czy ta nazwa jest do końca poprawna albo oficjalna ale to mało ważne. Chodzi o taki ruch , w którym lekko unosząc kolana wyprowadzamy jakby ciosy bokserskie rękami. Nigdy boksu nie trenowałem ale ci trenujący chyba się ze mną zgodzą, że prawdziwych ciosów bokserskich to coś przypominać nie może. Nieważne czy wykonujemy je trzymając obciążniki w rekach czy nie, to ćwiczenie jest po prostu bezwartościowe i co więcej wygląda idiotycznie.

 

I chciałbym jeszcze zastanowić się tutaj nad jednym ćwiczeniem. Ja osobiście nazywam je skokami żaby. Często widuję, że robią je Trenerzy z Podopiecznymi na siłowni. Nie chcę krytykować innych Trenerów, więc może ktoś mnie oświeci co to ma na celu. Rozumiem, że to element treningu funkcjonalnego ale jaką użyteczna funkcję naszego organizmu tutaj poprawiamy ? Osobiście nie widzę gdzie taki ruch może nam się przydać, no chyba że będziemy skakać po podmokłej łące. Czy chodzi o poprawę wyskoku ? Znam bardziej użyteczne do tego ćwiczenia, z których pozycje możemy przełożyć na warunki dużo częściej spotykane. Może ja po prostu o czymś nie wiem i to ćwiczenie ma swoje przydatne zastosowania i warto je robić ? Oświećcie mnie proszę. Jeśli warto robić skoki żaby to chętnie dowiem się dlaczego.

 

Tak więc na koniec udzielę tylko osobistej rady. Szkoda czasu na robienie idiotycznych i nie efektywnych ćwiczeń. Warto wiedzieć co coś daje i selekcjonować tylko te ćwiczenia, które przybliżą nas do naszych celów. To, że ktoś coś zrobił w telewizji nie oznacza, że naprawdę warto to robić.

Oczywiście jeśli ktoś chce robić pajacyki i inne podobne ćwiczenia dla przyjemności to nic mi do tego. Ja tylko doradzam tutaj co jest skuteczne.

 

Macie inne zdanie ? Napiszcie w komentarzu albo w wiadomości do mnie tutaj : https://www.facebook.com/trener.personalny.mateusz.grabowski/

 

Miłego dnia wszystkim !

No Comments

Post A Comment